Maski opadły, czyli jak bardzo ufasz władzom Ukrainy?

 W weekend polskie media obiegła informacja, że Ukraina przyjęła ostatecznie ustawę o nacjonalizacji własności obywateli Rosji na terenie Ukrainy. Wszystkie doniesienia bazowały na tym samym newsie Polskiej Agencji Prasowej.

Czego jednak PAP nie powiedział?

Czyli już nie chodzi o "oligarchów", cokolwiek by to ostatecznie nie znaczyło.
Teraz już zabieramy całemu narodowi.
Ale nie tylko...

Po pierwsze z nacjonalizacji wyłącza się obywateli Rosji, którzy aktywnie włączyli się w obronę niepodległości Ukrainy.

Z drugiej jednak strony za "obywatela Rosji" może zostać uznany także tylko mieszkaniec tego kraju, a nawet ten, kto w tym kraju ma "znaczącą część swojej działalności gospodarczej". Dodatkowo konfiskatą majątku może zostać objęta każda osoba, która otwarcie zaprzecza rosyjskiej inwazji lub ją popiera.

Znacjonalizowane mogą być także firmy, w których założyciel lub główny beneficjent to Federacja Rosyjska lub osoby fizyczne zdefiniowane we wcześniejszej części ustawy. Nawet jeśli firmę kontrolują za pomocą innych osób prawnych. I to jeszcze dotyczy danych sprzed inwazji. W razie, gdyby w tym czasie zdążył się jej pozbyć.

Całkiem szerokie spektrum osób do wywłaszczenia.
I dość gumowe reguły gry.

Warto wspomnieć, że Ukrainą nie rządzą anioły. W rankingu korupcji znajduje się na 122 pozycji na 180 możliwych. Obok Gabonu, Azerbejdżanu, Zambii i Nigerii. Dla porównania, daleka od doskonałości, Polska zajmuje 42 miejsce.

Premier Ukrainy Denys Szmyhal dodatkowo w sobotę oświadczył:
- "Liczymy na 300-500 mld dolarów z zamrożonych kont rosyjskich oraz nacjonalizacji rosyjskiego majątku w wielu krajach".

I od teraz każdy musi uważać z jakiego kraju pochodzi.
Bo zrzec się obywatelstwa wcale nie jest tak łatwo.

Marcin Hugo Kosiński
https://PrzedPraca.pl/ - informacje pomijane przez główne media
http://ZostanPatronem.KonteStacja.com/